Oficjalne wyniki wyborów: Hadi Hoza archontem Surmenii

13711_922764681154257_4345831592957322880_n

Centralna Komisja Wyborcza ogłosiła po północy oficjalne wyniki wyborów archonckich. Z poparciem 62,5% głosów archontem został kandydat z Kukrii, Hadi Hoza. Jego kontrkandydatki, Chartyna Papandreu i Aspazja Tsipras, zdobyły odpowiednio po 25% i 12,5% głosów.

Frekwencja w wyborach archonckich wyniosła 88,89%. Na zwycięzcę tegorocznych wyborów oddano 5 głosów, Papandreu otrzymała 2 głosy, natomiast Tsipras uzyskała jeden głos.

Kadencja VII Archonta Demokracji Surmeńskiej rozpocznie się z chwilą zaprzysiężenia Hadiego Hozy w Eklezji, co prawdopodobnie nastąpi jeszcze dzisiaj.

Reklamy

Ziarno nienawiści – część II

Kontrola bezpieczeństwa między Zieloną Strefą a pozostałymi dzielnicami Kamankeszu działa w specyficzny sposób – służby porządkowe sprawdzają dokumenty każdemu, kto chce wejść do strefy, jednak przejście przez punkt kontrolny w drugą stronę jest całkowicie swobodne. Gulzar bez skrępowania minął druciane zasieki i znalazł się w Ra’as il-’Ajin. Niemal natychmiast skręcił i zapalił sobie papierosa, mijając się po drodze z kolejką zmęczonych ludzi, którzy czekali cierpliwie na przedostanie się do dzielnicy wysokich, kamienno-szklanych biurowców.

Ulica Ibn Taliba, którą szedł Gulzar, zasłaniała się przed Słońcem sklepowymi markizami i zakurzonymi parasolami uwiązanymi prowizorycznie przy miejskich latarniach. Na ulicę Ibn Taliba, jeszcze za lepszych czasów, szło się na pobudzającą kawę z dżezwy i po świeże mięso z lokalnych masarni. Nie było tu czuć takiego upału jak na Targu Przypraw, na którym handlowano pod gołym niebem. Na ścianie jednego z budynków Gulzar dostrzegł ślady pozrywanych plakatów. Zatrzymał się przy nich na chwilę, próbując sobie przypomnieć, czyje podobizny tam widniały. Alego Nishara? Nasrallaha Singha? Nieważne, to już historia – pomyślał i ruszył dalej. Parę metrów dalej zauważył wysprejowany napis w języku kukryjskim: „Przywróćmy w Kukrii pierwotny porządek”. Widział już to hasło kilka razy, jednak nie wiedział, co dokładnie się za nim kryje.

Gulzar wszedł do sklepu spożywczego, który prowadził jego przyjaciel, Hosni. W środku nie było klientów, a Hosni siedział w kącie sklepu za ladą, słuchając śpiewu kukriackiego chóru ze starego radia.

– Bracie! – zawołał, widząc wchodzącego Gulzara. – Pokój z tobą, usiądź na chwilę!
– Pokój z tobą, bracie! – Gulzar przytulił serdecznie Hosniego i usiadł obok niego za ladą.
– Jak idą sprawy? – zapytał w międzyczasie Hosni.
– Dobrze, dzięki Bogu. Dostałem pracę w Zielonej Strefie.
– Bóg jest wielki! – wykrzyknął. – Chociaż tobie się poszczęściło w tym biednym mieście.
– Cóż… – westchnął zakłopotany. – Na razie muszę posiedzieć na okresie próbnym.
– Poważnie? – zdziwił się Hosni. – To niedobrze. Bardzo niedobrze – podrapał się po głowie. – Słyszałem, że tak robią w Zielonej Strefie. Biorą cię na dwa, trzy tygodnie, oczywiście za darmo, a potem ci mówią, że się nie nadajesz. I wylatujesz.  – Hosni zauważył, że Gulzar gotuje się w sobie. – Naprawdę chcesz się dać wyrolować?
– Do cholery! – podniósł się nerwowo, unosząc ramiona. – A co mam robić? Szukam sobie jakiegoś zajęcia, ale nie ma nigdzie roboty w tym mieście. Od tygodnia pożyczam jedzenie od sąsiadów. Jedzenie pożyczam! Słyszałeś coś podobnego? Od dawna brakuje mi kasy. Wszystko muszę na moją matkę wydawać, bo staruszka nie ma już nawet sił, by podnieść się do łazienki. Gdyby tylko mój ojciec… – Gulzar zawiesił się.
– Wiem, bracie. – Hosni położył mu rękę na ramieniu. – Ja nawet nie umiem pomyśleć, jak przez to cierpicie. Niech Bóg was obdarzy łaską. Też mi brakuje Baszira, na Boga, to był mój ulubiony klient.
– Teraz ja muszę wziąć na barki całą moją rodzinę. Co mi Bóg dopomoże?
– Nie bluźnij, bracie. – Hosni wyraźnie spoważniał. – Módl się, a Bóg cię usłyszy. I nie zrozum mnie źle, bracie. Nie chciałem, żebyś czuł się ośmieszony, ale ja naprawdę muszę cię ostrzec przed tymi łajdakami z zagranicy, żebyś nie robił sobie złudnych nadziei. Słyszałem już od kilku osób, jak ich wyrzucono z pracy po okresie próbnym. Bez zapłaty, jak jakichś niewolników. Nie mówię, bracie, że tak jest zawsze i że u ciebie też tak będzie, ale miej to na uwadze, dobrze? Żebyś się nie zawiódł.
– Dobrze. – Gulzar uspokoił się. – To może…
– Czekaj – przerwał mu Hosni. – Mam tu coś dla ciebie. Czekaj.
Hosni wstał i poszedł prędko na zaplecze. Po chwili wrócił do Gulzara z martwą, opierzoną kurą zawiniętą w gazetę.
– Trzymaj. To dla ciebie i dla twojej matki – powiedział.
– Bracie, nie musisz… – odpowiedział mu wyraźnie onieśmielony Gulzar. – Ja sobie sam chciałem kupić tę kurę, naprawdę.
– Gulzarze, teraz pieniądze przydadzą ci się na inne rzeczy – stwierdził. – Trzeba sobie jakoś radzić. Ja sobie poradzę bez tej kury, a dla ciebie to coś znacznie większego. Na Boga, trzeba się dzielić tym, co mamy. Bierz już to ode mnie.
– Niech cię Bóg błogosławi. – Gulzar podziękował Hosniemu i wziął od niego kurę.
– Będzie dobrze – zapewnił go Hosni.
– Na pewno? – spytał niepewnie.
– Na pewno.
– Na pewno – powtórzył Gulzar. – Muszę iść, matka na mnie czeka.
– Idź, bracie. – Hosni i Gulzar przytulili się na pożegnanie. – Idź w pokoju i pozdrów ode mnie rodzinę.
– Pozdrowię, niech Bóg ci błogosławi, Hosni.

Gulzar wracał do domu wolniejszym krokiem, paląc kolejnego papierosa. Jego serce napełnione było niepewnością, a myśli goniły mu w głowie w szaleńczym tempie. Na Boga, dam z siebie wszystko i mnie nie wyrzucą – przekonywał sam siebie.

Dom Gulzara mieścił się na południowych obrzeżach Ra’as il-’Ajin przy nienazwanej uliczce kilka minut drogi od meczetu, na trzecim piętrze wielorodzinnego domu. Blok był usytuowany ciasno pośród innych domów z zakurzonych, kremowych cegieł lub z surowego betonu. Powykrzywiana zabudowa osiedla przypominała raczej przypadkowo poupychane pudełka o nieregularnych kształtach i rozmiarach, wyraźnie kontrastując z precyzyjnie zaprojektowaną Zieloną Strefą, oddaloną parę kilometrów stąd.

– Wróciłem, mamo – powiedział, wchodząc do niewielkiego mieszkania.
– Spóźniłeś się, Hadija wyszła godzinę temu – odchrząknęła surowym tonem. – Jeść.
– Już, już, mamo – rzekł pośpiesznie, położył reklamówkę z dywanikiem oraz zawiniętą kurę na stole i podszedł do starszej kobiety siedzącej na bujanym, drewnianym krześle po drugiej stronie izby. – Mam dla ciebie kurczaka. Kupiłem u Hosniego.
– Kurczaka? – zdziwiła się matka. – Ileś ty wydał?
– Mam pracę, mamo. Mówiłem ci przecież.
– A, tak… – odrzekła mu. – Masz pracę. Jak praca?
– Dobrze, mamo – odpowiedział, idąc z kurą do kuchni. Gulzar opierzył ją i wstawił do piekarnika. Gdy doglądał obiadu, woń pieczonego drobiu roznosiła się powoli po izbie.
– Drób… – westchnęła matka zza kuchni. – Nie pamiętam, kiedym ostatnio drób jadła.
Gulzar zamknął oczy, czując, że napełniają się łzami. Jesz drób codziennie – powiedział do niej w myślach. Zasłonił twarz i wyciszył się.
– Jak praca? – zapytała matka.
– Wszystko dobrze, mamo – odpowiedział jej ponownie syn.
Obiad był gotowy po kilkudziesięciu minutach. Gulzar rozdrobnił porcję dla matki i pomógł jej zjeść. Karmił ją w ciszy. Później zjadł swoją porcję osobno, siedząc na podłodze w kuchni. W trakcie posiłku usłyszał wezwanie do modlitwy, jednak zignorował je.

Nie mam siły, nie mam siły, nie mam siły – mówił do siebie.

Uspokoiwszy się, wrócił do izby. Matka, siedząc na bujanym krześle, oglądała jakąś kukryjską telenowelę w małym, czarno-białym telewizorku stojącym na drewnianej szafie. Pomimo mocnych zakłóceń w audycji, matka Gulzara wpatrywała się w ekran, jakby była w transie. Gulzar, nie spoglądając na nią, podszedł do szafki. Wyciągnął z szuflady starą książkę po surmeńsku, którą wypożyczył z miejskiej biblioteki. Była to „Miłość do wysp” – powieść Adamosa Adamosigosa, bogata w dialogi pisane potoczną surmeńszczyzną. Zabrał ją i poszedł z powrotem do kuchni. Czytał książkę, marząc o tym, by móc kiedyś pojechać do Kaharonei lub chociaż do Ettenpolis i zobaczyć „zieleń żywszą ponad inną zieleń” z opisów Adamosigosa. Gulzar czytał bez przerwy, robiąc notatki ze słówek w zeszycie, aż spostrzegł, że zrobiło się ciemno.

W nocy Gulzar pomógł jeszcze matce przygotować się do spania, przebierając ją w nocną suknię i przenosząc ją z trudem do łóżka. Sam położył się spać na balkonie, oglądając przed snem niebo pełne gwiazd.

Ziarno nienawiści – część I

Serdecznie zapraszam do zapoznania się z moim debiutem literackim w formie powieści w odcinkach zatytułowanej „Ziarno nienawiści”. Jest to historia młodego mężczyzny żyjącego w Kamankeszu. Wszystkie wydarzenia opisane w powieści są czystą fikcją literacką i nie mają związku z rzeczywistością, a wszelkie podobieństwa do prawdziwych osób są przypadkowe.

Życzę przyjemnej lektury i dziękuję z góry za oceny i opinie.

(-) Hadi Hoza

ZIARNO NIENAWIŚCI
Hadi Hoza

Część I

Gulzar zapakował dywanik do wytartej, plastikowej reklamówki z supermarketu, ubrał czarne, skórzane buty i wyszedł z meczetu.

Żar lejący się z bezchmurnego nieba, uliczny gwar i gryzący fetor śmieci roznoszący się po Ra’as il-’Ajin, wschodniej dzielnicy Kamankeszu, były nie do zniesienia. Gulzar przeciskał się nerwowo przez gęsty tłum powracający z modlitwy środowej, idąc wzdłuż wąskiej uliczki wiodącej z Targu Przypraw na Plac Związkowy. Skręcił w Przesmyk Kuziby, aby nieco dłuższą trasą ominąć tłum rozchodzący się do domów. Gulzar dostrzegł z naprzeciwka biedaka pchającego szeroki wózek ze śmieciami, z którego kapała cuchnąca ciecz. Widząc go, przycisnął się plecami do ściany domu z piaskowca i odruchowo zasłonił się reklamówką, by nie ubrudzić swojej koszuli w kratę i dżinsowych spodni. Biedak pozdrowił Gulzara ręką i zniknął mu z oczu. Gulzar doszedł do końca Przesmyku Kuziby, wychodząc na ulicę Przyjaźni przyozdobioną szyldami sklepików i zielonymi flagami z szahadą. Tłum był tutaj wyraźnie mniejszy, a powietrze wydawało się mniej cuchnące. Z bocznych uliczek dobiegały hałasy przydomowych warsztatów.

W końcu, mijając róg ulic Przyjaźni i Il-Afdala, Gulzar stanął w kilkudziesięciometrowej kolejce przed prowizorycznym punktem kontrolnym. Za stalową barierką stał funkcjonariusz kukryjskiej policji i uzbrojony żołnierz SSO, którzy kontrolowali każdego, kto chciał dostać się do Zielonej Strefy. Kolejka posuwała się mozolnie, lecz Gulzar wiedział, że o tej porze trzeba po prostu odstać swoje, nawet jeśli musiałby czekać godzinę na przedostanie się do Strefy. Spojrzał w niebo. Słońce wydawało się ani trochę nie poruszać w stronę horyzontu; próżno też było żywić nadzieję na nadejście choćby jednej chmury. Chcąc zabić czas, Gulzar skręcił starannie papierosa w niewielki rulonik z bibuły i zapalił go z tekturowej zapałki. Tutaj mógłby spalić tyle tytoniu, ile zechce, a w Zielonej Strefie obowiązuje przecież całkowity zakaz palenia. Dlaczego więc nie skorzystać z okazji? – Zaciągał się powoli, rozmyślając.

Po kilkudziesięciu minutach oczekiwania na swoją kolej, Gulzar podszedł do barierek.

– Dowód proszę – rzekł machinalnie policjant.
– Już, już, proszę. – Gulzar pospiesznie wręczył policjantowi niebieską, plastikową kartę. Funkcjonariusz, obejrzawszy dowód tożsamości z dwóch stron, podał go surmeńskiemu żołnierzowi.
– Co tam masz? – zapytał policjant, wskazując palcem na reklamówkę Gulzara.
– Nic, to tylko modlitewnik. – Gulzar niecierpliwił się.
– Mogę zobaczyć? – policjant zapytał ponownie, wyrywając mu z rąk reklamówkę. Zajrzał do środka, by po chwili ją oddać poddenerwowanemu mężczyźnie.
– Dobrze wszystko, idzie w pokoju – zawołał żołnierz niewyraźnym, koślawym kukryjskim, zwracając Gulzarowi dowód tożsamości. Gulzar nie odpowiedział mu i ruszył dalej. Mijając bramę w płocie z drutu kolczastego, wyszedł z ciasnej ulicy na otwartą, szeroką przestrzeń.

Zielona Strefa, choć była położona na wschód od Starego Miasta, stanowiła faktyczne centrum Kamankeszu, od kiedy zaczęły się w niej lokować kukryjskie oddziały firm z Kaharonei, Trizondalu, a nawet z Sarmacji. W Zielonej Strefie ulice były czyste, a palmy, rosnące równo wzdłuż głównej alei, były stale podlewane z rurek irygacyjnych. Flagi Surmenii i Kukrii powiewały leniwie na każdym skrzyżowaniu mijanym przez Gulzara. O tej porze po ulicach Zielonej Strefy przechadzało się więcej policjantów niż cywili.

Gulzar wszedł do jednego z biurowców przy Placu Związkowym. Wnętrze było schludne i klimatyzowane. Po lobby kręciło się kilku biznesmenów i sprzątaczka. Gulzar rozejrzał się za recepcją. Wziął głęboki oddech i podszedł do kobiety siedzącej za marmurowym biurkiem. Zauważył, że recepcjonistka nie jest Kukryjką.

– Dzień dobry – przywitał się po surmeńsku. – Nazywam się Gulzar bin Asub i jestem umówiony na rozmowę kwalifikacyjną
– Dzień dobry – odpowiedziała bezemocjonalnie, po czym, nie spoglądając na Gulzara, zaczęła szukać jego personaliów w komputerze. – Jeszcze raz, jak?
– Gulzar bin Asub – odpowiedział powoli i wyraźnie.
– Może pan… przeliterować? – spytała z nieskrywanym zażenowaniem, cały czas spoglądając na ekran komputera.
– Gamma, ypsilon, lambda… zeta, alfa…
– Dobrze, już mam – przerwała Gulzarowi. – Kukryjskie imiona… – wycedziła pod nosem, po czym, podnosząc wzrok w kierunku Gulzara, oznajmiła: – Zgadza się, jest dostojny umówiony na rozmowę. Proszę na drugie piętro, schodami po lewej, pokój 231 – wskazała dłonią trasę. – Proszę czekać przed wejściem, wezwą dostojnego. Miłego dnia.
– Dobrze, dziękuję – odpowiedział Gulzar, kłaniając się lekko. Idąc w stronę klatki schodowej, Gulzar zauważył, że tuż obok znajdują się drzwi do windy. Cofnął się do recepcji.
– Przepraszam – zagadał do recepcjonistki. – Czy można podjechać windą?
– Nie można. – Kobieta odparła stanowczym, surowym tonem. – Winda działa tylko na kartę magnetyczną.
– Czy można…
– Nie można otrzymać karty magnetycznej. – Recepcjonistka ponownie przerwała Gulzarowi. – Karty magnetyczne wydajemy tylko pracownikom. Proszę pójść schodami.
– Przepraszam, nie było pytania – westchął Gulzar i ponownie ruszył w stronę klatki schodowej.

Gulzar stał w korytarzu przed pokojem 231. Był, jak się zdawało, jedyną osobą czekającą na spotkanie. Rozejrzał się po wnętrzu: jasne ściany, wiszące zdjęcia surmeńskich miast, ze szpar umieszczonych na suficie powiewało chłodną bryzą klimatyzatorów. Od czasu do czasu przez korytarz przechodzili ludzie o białych i śniadych twarzach ubrani w korporacyjne garnitury, wychodząc z jednego pokoju i wchodząc do innego. Drzwi z numerem 231 nie otwierały się jednak ani razu. Próbując się nie nudzić, Gulzar huśtał lekko reklamówką z dywanikiem w środku, uważnie obserwując metalową klamkę.

Drzwi otworzyły się gwałtownie. Z pokoju wychylił się mężczyzna o różowej cerze, która niewątpliwie niedawno zaczęła przyzwyczajać się do kukryjskiego Słońca.

– Dostojny Asuvosigos? – zapytał po surmeńsku mężczyzna.
– Bin Asub – poprawił go Gulzar. Mężczyzna wzruszył lekko ramionami.
– Na jedno wychodzi, dostojny – odrzekł. – Adamos Sorosigos. A po co dostojnemu ten woreczek?
– To tylko dywanik – odpowiedział.
– Faktycznie, dywanik – powtórzył z przedziwnym grymasem na różowej twarzy. – To ja zapraszam do środka. Woreczek proszę powiesić na wieszaku, ewentualnie dostojny go postawi gdzieś w pobliżu.
Gulzar poszedł za mężczyzną, odwiesił reklamówkę zgodnie z jego zaleceniem i zajął wskazane przez mężczyznę miejsce na krześle. Mężczyzna usiadł przy biurku naprzeciwko Gulzara i otworzył teczkę, z której wyciągnął kilka spiętych kartek.
– Więc… – zaczął, wertując strony. – Dostojny chciał pracować u nas w centrum telefonicznym.
– Tak, zgadza się – upewnił go Gulzar.
– Widzę, surmeński u dostojnego całkiem dobry… – rekruter zatrzymał się w krótkiej zadumie. – Ale ma dostojny ten akcent. Z akcentem może być trudno, może dostojny rady nie dać. A jak słowa? Rozumie dostojny?
– Tak, rozumiem dobrze – odpowiedział.
– To co powiedziałem? – zapytał, patrząc Gulzarowi prosto w oczy.
– Powiedział dostojny, że mówię całkiem dobrze po surmeńsku, lecz mam naleciałości z kukryjskiego.
– Proszę bardzo, „na-le-cia-łoś-ci” z kukryjskiego… – na różowej twarzy rekrutera uniosły się brwi. – Uczył się gdzieś dostojny? – zapytał po chwili.
– Tak, w szkole.
– Surmeńskiego?
– Też. – Gulzar poczuł się niekomfortowo. – Nie rozumiem. Dziwi to dostojnego?
– Cóż… – mężczyzna wypuścił nosem powietrze. – Ja tu od niedawna pracuję, trochę przymusowo – wyznał. – W sumie mało wiem o tym mieście. No, troszeczkę z telewizji może. Trochę tu jak na wczasach, wie dostojny.
– Zapewne poczułbym się tak samo w Kaharonei – odrzekł Gulzar, próbując zażartować.
– Nie, w Kaharonei jest znacznie ładniej – odpowiedział poważnie rekruter. – I pogoda jest bardziej ludzka. Może dostojny kiedyś tam pojedzie, to zrozumie, o czym mówię. – Rekruter zamilkł i wrócił do przeglądania dokumentów. Po chwili rzekł: – Dobrze, nie jesteśmy tu na rozmowie o miastach, tylko na rozmowie o pracę, przypominam dostojnemu.
Gulzar zacisnął zęby. Co za irytujący rekruter, na Boga – pomyślał.
– Naturalnie, rozumiem dostojnego – odpowiedział ze sztuczną sympatią w głosie.
– Dobrze, cieszę się… – Rekruter ponownie wypuścił powietrze nosem. – No cóż, z reguły prosimy kandydatów o napisanie testu językowego, bo znajomość surmeńszczyzny strasznie tutaj kuleje – powiedział, wzdychając. – Ale w przypadku dostojnego… no, widzę, że mówi dostojny całkiem swobodnie, tyle że z tym akcentem, cóż, trudno. Wie dostojny, to prosta praca tak naprawdę, trzeba tylko gadać z klientami po surmeńsku. Zainteresowany?
– Tak, naturalnie – potwierdził Gulzar.
– W takim razie zaczyna dostojny od jutra – uśmiechnął się sztucznie rekruter. – Proszę przyjść o godzinie szóstej po odbiór karty. Oczywiście, dwa pierwsze tygodnie przepracuje dostojny na okresie próbnym. Na początek musimy dostojnego sprawdzić, czy warto dostojnemu coś płacić. Zrozumiano?
– Dwa tygodnie bez nawet jednego gona? – zdziwił się Gulzar.
– Wie dostojny – odrzekł mężczyzna. – Zawsze może dostojny dalej tkać dywany, czy co tam dostojny robił w poprzednim życiu, droga wolna – wskazał palcem drzwi, przez które wcześniej weszli. – Albo zrozumie dostojny, że każda firma musi sobie jakoś radzić – pokazał palcem na biurko. – To jak będzie?
– W porządku, wchodzę w to – rzekł Gulzar lekko rozczarowany warunkami.
– Dobra decyzja – odparł rekruter i podał Gulzarowi kartkę z umową spisaną po surmeńsku oraz długopis. – Proszę to podpisać, że zgadza się dostojny na staż u nas i od jutra dostojny zaczyna.
Gulzar rzucił okiem na treść dokumentu, czytając co trzecie słowo. Podpisał się i zwrócił rekruterowi umowę.
– Nie, nie, dostojny – zaśmiał się lekceważąco mężczyzna i ponownie podał kartkę Gulzarowi. – Musi się dostojny podpisać po surmeńsku. Dostojny myśli, że ktoś te robaczki odczyta w HR-ach w Kaharonei?
Gulzar podpisał się ponownie bez słowa komentarza.
– Dziękuję wreszcie – zawołał rekruter. – Cóż, to wszystko, jest dostojny wolny. – Mężczyzna wstał z krzesła, a za nim wstał Gulzar. – Do zobaczenia, panie Asuvo… Panie bin Asub, przepraszam.
– Do zobaczenia – odpowiedział mu Gulzar, po czym uścisnął od niechcenia dłoń rekturerowi i wyszedł z pokoju 231.

Gulzar rozejrzał się po niemal sterylnej alei w Zielonej Strefie. Miał złe przeczucia. Na Boga, co innego jednak można zrobić, jak nie ma czego do garnka włożyć? – Bił się z myślami, wracając do Ra’as il-’Ajin.

Zamach na targu w Kamankeszu. Wielu zabitych i rannych

CMRGc7YUAAQCcrt

Sześćdziesiąt osób zginęło, a ponad sto zostało rannych w sobotę na skutek zdetonowania trzech bomb przez terrorystów-samobójców w południowej dzielnicy Kamankeszu zwanej Ghayr il-Zahrat informują źródła policyjne i medyczne. 

Zamachowcy wykorzystali do ataku terrorystycznego ciężarówkę wypełnioną materiałami wybuchowymi. Wysadzili ją na punkcie kontrolnym prowadzącym do targu miejskiego niedługo po godzinie 12 czasu lokalnego. O tamtej porze w miejscu zamachu znajdowało się około kilkuset osób robiących zakupy, a także wiele samochodów, ponieważ na sobotni targ w Ghayr il-Zahrat zjeżdzają się również kupcy z okolicznych miejscowości. Pozostałe dwa ładunki wysadzili zamachowcy-samobójcy na zatłoczonych uliczkach targowych.

Policja potwierdza, że to największy zamach terrorystyczny, jakiego dokonano w Kukrii w ciągu ostatnich 15 lat. Zniszczeniu uległ punkt kontrolny, okoliczne budynki i stragany, a także wiele samochodów.

Na razie nikt nie przyznał się do ataku. Według policji dzisiejsze tragiczne wydarzenia mogły mieć związek z kryzysem rządowym w Kaharonei. Władze autonomosu nie wydały jeszcze oświadczenia w sprawie zamachu.

Wiadomości z Kukrii [II/2016]

Orjon Surma honorowym obywatelem Kukrii

W dniu wczorajszym (tj. w środę 16 lutego) autonomarcha Kukrii Hadi Hoza nadał Orjonowi Surmie tytuł Honorowego Obywatela Autonomosu Kukrii. Jest to pierwszy taki przypadek w historii Kukrii  dotychczas tytuły honorowe przyznawano wyłącznie mieszkańcom Kukrii w okresie historii przedinternetowej. Jak czytamy w postanowieniu autonomarchy, Surma otrzymał zaszczyty „w uznaniu znamienitych zasług na polu zarządzania systemami informatycznymi Demokracji Surmeńskiej” oraz za „pracę na rzecz integracji Autonomosu Kukrii z pozostałymi częściami Demokracji Surmeńskiej”. Ze źródeł zbliżonych do biura autonomarchy dowiedzieliśmy się, że Hoza był pod ogromnym wrażeniem wysiłku, jaki włożył Surma w przywrócenie stron internetowych Surmenii do pełnej funkcjonalności po ostatniej awarii, o której pisała Fona. Całość dokumentu, napisanego w języku polskim i kukryjskim, można przeczytać w tym miejscu.

Wielki Meczet coraz bliżej dla turystów

Dobiegają końca wytężone prace w kompleksie świątynnym Wielkiego Meczetu Dar Aqdas na Damakpurze, które mają na celu udostępnienie świątyni dla Innowierców, którzy pragną zwiedzić najświętsze miejsce kukryjskich muzułmanów. Kukryjska Agencja Prasowa dowiedziała się, że przeszkolono już specjalny zespół przewodników turystycznych, którzy każdorazowo będą towarzyszyli turystom odwiedzającym Dar Aqdas. Trwają końcowe prace nad oznakowaniem trasy i dostosowaniem pobliskiej stacji kolejowej do przyjmowania zwiedzających. Według planu przyjętego przez władze Autonomosu Kukrii zwiedzanie Wielkiego Meczetu będzie bezpłatne, jednak turyści będą obowiązani dostosować się do regulaminu zwiedzania meczetu, który zakłada m.in. noszenie przez cały czas trwania wizyty godnego i skromnego ubioru zakrywającego ręce, nogi i włosy. Lokalne władze planują otworzyć Wielki Meczetu Dar Aqdas na Damakpurze 15 marca.

Surmeńska Akademia Nauk z instytutem kukryjskim

Czy będzie można studiować język kukryjski? Wszystko wskazuje na to, że tak. Nowo wybrany rektor Surmeńskiej Akademii Nauk Petros Domestosigos zainicjował dyskusję na temat zreformowania surmeńskiego szkolnictwa wyższego. Według planowanej przez Domestosigosa struktury uniwersytetu, w skład projektowanego Wydziału Neofilologii miałaby wejść Katedra Studiów Kukryjskich, na której byłaby możliwa nauka języka kukryjskiego, kukriackiego, pahasztuńskiego, albijskiego oraz języka Harabów i Serapelów. Pieczę nad katedrą objąłby autonomarcha Kukrii Hadi Hoza, który przygotowuje pracę naukową na temat języka kukryjskiego. Jednocześnie rektor Domestosigos zaapelował do wszystkich Surmeńczyków o współpracę: „Wyciągam tu rękę, w pełni szczerze, zarówno do prawej jak i lewej strony naszego podziału politycznego. Zakopmy topór wojenny chociaż w tej jednej sprawie”.

Wiadomości z Kukrii [I/2016]

Kukryjska Agencja Prasowa uruchamia serwis „Wiadomości z Kukrii”, w którym będą publikowane najnowsze informacje z naszej małej ojczyzny. Seria inspirowana jest podobnymi cyklami artykułów, które ukazują się w surmeńskiej Fonie oraz w rajńskim Dar al-Hayat.

Kukria ponownie częścią Surmenii

Po okresie przedłużającej się stagnacji w Kukrii, która zakończyła się obaleniem Republiki przez Narodowe Zgromadzenie Ocalenia Publicznego, Najwyższy Przywódca Hadi Hoza podpisał w dniu 30 grudnia 2015 r. traktat o włączeniu Kukrii w skład Demokracji Surmeńskiej (zobacz treść traktatu). Z dniem 4 stycznia bieżącego roku Kukria stała się surmeńskim autonomosem, a Hadi Hoza objął urząd Autonomarchy Kukrii. Tego samego dnia Hoza złożył przysięgę obywatelską w Pałacu Deńskim w Kaharonei.

Wielki Meczet otwiera się na Innowierców

Wielki Meczet w Dar Aqdas na Damakpurze (zobacz wątek) zostanie wkrótce udostępniony niemuzułmańskim turystom. Jak poinformował Hadi Hoza na forum Demokracji Surmeńskiej, władze Autonomosu Kukrii rozpoczęły prace projektowe nad wytyczeniem oznakowanej ścieżki turystycznej w zespole świątynnym. Według autonomarchy Hozy, prace powinny zostać zakończone przed końcem lutego, natomiast pierwsi turyści mogliby zwiedzić Dar Aqdas w pierwszej połowie marca. Z nieoficjalnych informacji wiadomo, że wstęp na teren meczetu będzie możliwy wyłącznie w towarzystwie specjalnie wyszkolonego opiekuna.

Projekt statutu i symboli autonomosu

Na forum Demokracji Surmeńskiej zaprezentowano projekt nowych symboli Autonomosu Kukrii, a także projekt statutu organicznego regulującego ustrój autonomosu. Nowe symbole nawiązują do dawnej symboliki Kukrii i jednocześnie podkreślają w symboliczny sposób przynależności Kukrii do Surmenii, ponieważ orzeł Saladyna znajduje się na tarczy charakterystycznej dla surmeńskich nomosów. Projekt flagi można zobaczyć tutaj, natomiast projekt herbu jest dostępny w tym miejscu. Projekt statutu nie różni się od obowiązujących statutów Autonomosu Surmy i Skawlandii oraz Autonomosu Ciprofloksji. Szkic statutu organicznego Autonomosu Kukrii przeszedł bez większego echa, nie licząc jednorazowego komentarza „Popieram” autorstwa efety i tesmotety administracji Orjona Domestosigosa. Treść projektu można przeczytać w tym wątku.

Język kukryjski w Surmeńskiej Akademii Nauk?

Hadi Hoza poinformował Kukryjską Agencję Prasową na krótkim briefingu prasowym, iż pracuje nad obszerną pracą naukową na temat języka kukryjskiego. Według Hozy, prace nad książką „Język kukryjski. اللسان الکوقری” znajdują się już na półmetku. Jak donosi zaufane źródło, książka jest pisana na potrzeby nowo powstającej Surmeńskiej Akademii Nauk, w której będzie możliwe studiowanie języka Kuqri.

Narodowe Zgromadzenie Ocalenia Publicznego przejmuje władzę w Kukrii!

Imam Hadi Hoža, który w październikowych wyborach zdobył największą ilość głosów, ogłosił w zeszłym tygodniu powstanie Narodowego Zgromadzenia Ocalenia Publicznego, które dokonało de facto minionej nocy zamachu stanu. Przewrót ma związek z gwałtownym spadkiem aktywności po wyborach parlamentarnych, w wyniku której nie doszło nawet do pierwszego posiedzenia Zgromadzenia Ludowego.

hozha

W oświadczeniu skierowanym do Kukryjczyków czytamy:

„W imię Boga Miłosiernego i Litościwego!

W dniu 9 listopada wydałem oświadczenie w którym ogłosiłem zawiązanie Narodowego Zgromadzenia Ocalenia Publicznego. Chciałem aby władze Republiki Kukrii przywróciły się do działania i kontynuowały dzieło Wolnej Kukrii. Niestety tak się nie stało. Nasz kraj popadł w regres podobny do czasów kolonializmu. Jako patriota i muzułmanin nie mogę patrzeć jak Kukria umiera. Dlatego z całą świadomością ogłaszam:

1. Z uwagi na nieefektywność tracą ważność: Ustawa Konstytucyjna Republiki Kukrii z dn. 21.09.2015 r., Ustawa o ordynacji wyborczej, Rozporządzenie Przewodniczącego KRN ws. zarządzenia wyborów, Rozporządzenie Przewodniczącego KRN ws. uprawnionych do głosowania.

2. Wybory do Zgromadzenia Ludowego Republiki Kukrii są nieważne z uwagi na pkt 1.

3. Z uwagi na nieefektywność i brak aktywności członków, Kukryjska Rada Narodowa ulega rozwiązaniu. Ilekroć w obowiązującym prawie jest mowa o KRN, jej funkcje przejmuje NZOP.

4. Powierza się dowództwo nad Ochotniczą Gwardią Narodową Hadiemu Hožy.

5. Zmienia się nazwę państwa z Republiki Kukrii na Kukrię. Symbolami Kukrii jest flaga składająca się z czarnego białego i zielonego pasa wraz z czerwonym trójkątem z białym półksiężycym. Herbem Kukrii jest srebrny orzeł Saladyna z flagą na tarczy i nazwą państwa.

6. Wspólnoty Kukrii ulegają likwidacji na rzecz większego dobra jakim jest jedność Kukrii.

7. Wprowadza się język urzędowy polski na obszarze całego kraju i powierza się stworzyć język ogólnokukryjski ponad wspólnotami zapisywany alfabetem arabskim.

8. Nakazuje się przestrzeganie praw wydawanych przez NZOP.

9. NZOP gwarantować będzie podstawowe prawa człowieka i obywatela określone w Deklaracji Niepodległości.

10. Obywatele Kukrii mają prawo wstępowania do NZOP.

Niechaj Bóg ocali Kukrię i jej Lud przed zagładą.”

Miażdżące zwycięstwo Partii Wiary w wyborach do Zgromadzenia Ludowego

Narodowa Komisja Wyborcza podała dziś wieczorem oficjalne wyniki wyborów do Zgromadzenia Ludowego Republiki Kukrii. Pierwsza kadencja kukryjskiego parlamentu należeć będzie do kandydatów Partii Wiary, których partia zdobyła łącznie 72% mandatów. Pozostałe 28% mandatów zdobył kandydat Socjalistycznej Partii Kukrii. 

Kandydat PW Hadi Hoža zdobył największą ilość głosów - 42% mandatów.

Kandydat PW Hadi Hoža zdobył największą ilość głosów i otrzymał 42% mandatów.

W nowym Zgromadzeniu Ludowym, które zastąpi tymczasowo funkcjonującą Kukryjską Radę Narodową, pełną i samodzielną władzę obejmą deputowaniu Partii Wiary. Oznacza to, że prezydentem Republiki Kukrii zostanie najprawdopodobniej lider Partii Wiary Nasrallah Singh. W trakcie kampanii wyborczej Partia Wiary postulowała m.in. obowiązkową służbę wojskową, stworzenie strony internetowej Kukrii, wzmocnienie polityki zagranicznej, reformę administracyjną oraz ustanowienie Islamu religią narodową. Partia Wiary wystartowała do wyborów z hasłami „Silne i moralne państwo. Porządek i sprawiedliwość”, „Wybierz silną Kukrię!” oraz „Silna Kukria – wolna od nacisków”.

Wielkim przegranym w wyborach jest Socjalistyczna Partia Kukrii, która tuż przed wyborami musiała się zmierzyć z problemami kadrowymi. Z powodu braku aktywności dwoje członków partii utraciło członkostwo. Do Zgromadzenia Ludowego z ramienia PSC kandydował tylko lider partii Mehmet Saraj, który zdobył wyłącznie 2 głosy, które przełożyły się na 28% mandatów w parlamencie. PSC startowało z hasłem „Razem zbudujemy nowoczesne państwo” i postulowało utworzenie systemu szkolnictwa, uniwersytetu, spółki kolejowej, a także proponowało rozmaite projekty infrastrukturalne, m.in. budowę portu lotniczego.

Lider SPC Mehmet Saraj

Lider PSC Mehmet Saraj

Kamankesz: Zatrzymano podejrzanych o planowanie zamachu

W stolicy Kukrii zatrzymano grupę osób podejrzanych o przygotowywanie ataku terrorystycznego – poinformowała Milicja Ludowa w Kamankeszu. Do zatrzymania doszło w bloku mieszkalnym w dzielnicy Kodër na wschodzie miasta. Z budynku ewakuowano ponad 50 osób. W mieszkaniu, w którym zatrzymano podejrzanych, znaleziono duże ilości azotanu amonowego: nawozu, który po wymieszaniu z innymi substancjami tworzy silny materiał wybuchowy.

Kamankesz

Kamankesz

Do zatrzymania doszło w efekcie śledztwa prowadzonego przez kukryjskie służby bezpieczeństwa. Milicja nie ujawniła, czy zatrzymani należą do konkretnej organizacji. Wiadomo, że legitymowali się kukryjskimi paszportami i przechowywali w mieszkaniu materiały do produkcji bomby oraz mapy Kamankeszu. Trwa również sprawdzanie pozostałych mieszkańców bloku. Milicja nie ujawnia żadnych dodatkowych szczegółów dotyczących śledztwa, podając jedynie, że nie wyklucza żadnych możliwości.

Zdaniem ekspertów obawy przed wzrostem aktywności grup terrorystycznych w Kukrii nasiliły się w związku z ewakuacją ludności trizondalskiej z Guguril oraz zbliżającymi się pierwszymi wyborami do Zgromadzenia Ludowego Republiki Kukrii.

Z ostatniej chwili: Oświadczenie Dowódcy Ochotniczej Gwardii Narodowej

Kukryjska Agencja Prasowa podaje do publicznej wiadomości oświadczenie Dowódcy Ochotniczej Gwardii Narodowej Nasrallaha Singha w sprawie przemówienia prezydenta Trizondalu Ciarana van Scharfschuetze na temat sytuacji na wyspie Damakpur.

nasrallah_oswiadczenie

Oświadczenie Dowódcy OGN ws. kłamliwych doniesień z Trizondalu

W związku z kłamliwymi informacjami zawartymi w oświadczenia Prezydenta Trizondalu Ciarana van Scharfschuetze, czuję się zmuszony im zaprzeczyć i sprostować, wskazując stan faktyczny.

W związku z pełną kontrolą – tak prawną, jak i faktyczną – sprawowaną przez OGN i Republikę Kukrii nad wyspą Damakpur (określaną przez Trizondal jako „Kukryla Mniejsza”), nie może być mowy o przeprowadzeniu jakiejkolwiek „ewakuacji”. W związku z wprowadzeniem stanu wojennego na Wyspach Kukrylskich mieszkańców wysp obowiązują ograniczenia przemieszczania się, ale tylko w określonym zakresie. Część mieszkańców pochodzenia Trizondalskiego zdecydowała się opuścić terytorium Republiki – administracja Kukrii nie utrudniała im tego. Emigracja nie miała jednak charakteru masowego i nie była realizowana w sposób zorganizowanej ewakuacji sugerowanej przez Prezydenta Trizondalu.

Kłamstwa opisują również rzekomy wywóz zdemontowanych elementów infrastruktury znajdującej się na Wyspie. Kradzieży uległy niektóre elementy infrastruktury energetycznej, drogowej i innych, na szczęście w dużej części elementy te zostały zatrzymane podczas załadunku w porcie Guguril. Obecnie trwają przygotowania do ich przywrócenia na ich właściwe miejsce. Warto zauważyć, że próba kradzieży obejmowała także te elementy infrastruktury, które znajdowała się na wyspie przed jej dzierżawą.

Działania i oszczerstwa że strony władz Trizondalu służą tylko zaognieniu stosunków między naszymi Krajami i Narodami.

Podpisano:
Nasrallah Singh, Dowódca OGN